![]() | ![]() | ![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| By N2H | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Przedstawiciele rządu i PO zapewniają: wszystko idzie zgodnie z harmonogramem. Politycy PiS twierdzą, że grozi nam katastrofa.
Rozpoczynające się za dwa tygodnie mistrzostwa Europy w piłce nożnej w Austrii i Szwajcarii odsunęły na dalszy plan przygotowania do imprezy, którą za cztery lata ma zorganizować Polska z Ukrainą.
– Trochę spokoju się nam przyda. Prace przebiegają dobrze, nie ma opóźnień, a nie da się nieustannie pracować pod presją – można usłyszeć w spółce PL 2012 i w Ministerstwie Sportu. – Jest cicho, ponieważ rząd nie ma się czym pochwalić. Niestety, niewiele się dzieje – mówią natomiast politycy PiS.
– Ministerstwo Sportu uprawia spychologię. Na listę projektów kluczowych chce wpisać jak najmniej inwestycji, żeby potem powiedzieć, że zrobiło to, do czego się zobowiązało. A jak nie powstaną inne drogi czy obiekty potrzebne na Euro, winny będzie ktoś inny. Poprzednicy albo Ministerstwo Infrastruktury – uważa Falfus.
– To, co się ostatnio dzieje w zakresie budowy dróg, to skandal. Nie wiadomo, kiedy powstaną autostrady i czy w ogóle powstaną. Pojawiają się jakieś dziwne pomysły, żeby budować tylko drogi ekspresowe – mówi Falfus. I przypomina, że nastąpiła zmiana na stanowisku szefa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
– Nie ma zagrożenia dla żadnej inwestycji, bez której Euro nie może się odbyć – twierdzi pracownik spółki PL 2012. Nieoficjalnie nawet tam mówi się jednak, że będzie problem z przygotowaniem infrastruktury drogowej na czas.
Więcej w Rzeczpospolitej
Podobne wiadomości: