![]() | ![]() | ![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| By N2H | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Wiele musi się jeszcze zmienić, aby wszystko zostało po staremu.
Ta klasyczna już niemal myśl znakomicie ilustruje to co dzieje się w polskiej piłce nożnej – pisze Przemysław Babiarz na swoim bloogu.
Kilkanaście dni temu po kolejnych korupcyjnych rewelacjach wszyscy jednym głosem domagali się zmian, podjęcia radykalnych środków, ustąpienia prezesa Listkiewicza wraz z całym zarządem PZPN.
Minister Sportu zapowiadał, że wyjdzie na mównicę podczas zjazdu. I będzie się stanowczo domagał… itd…. itp. Mówiono ATMOSFERZE PRZYZWOLENIA dla praktyk korupcyjnych za którą odpowiadają ludzie kierujący polską piłką od lat.
I co z tego wszystkiego mamy? Ano na konferencji prasowej Leo Beenhakker zadeklarował, że z prezesem Listkiewiczem współpracowało i współpracuje mu się bardzo dobrze i że nie wie czy z nowym zarządem, na który nb. mamy szansę dopiero we wrześniu, będzie mu równie po drodze. Usłyszeliśmy potem, że minister i prezes w pełni porozumieli się w sprawie przemian w PZPN no i przede wszystkim w kwestii przygotowań do Euro 2012.
Były też groteskowe obchody rocznicy przyznania nam Euro i na koniec UEFA, która jeszcze nie dawno strofowała nas za opóźnienia zaczęła się dobrotliwie uśmiechać i poklepywać po ramieniu, że jest coraz lepiej. Michał Listkiewicz jako pełnomocnik UEFA do spraw Euro 2012 będzie też “musiał” zasiadać w nowym zarządzie PZPN.
Organizacja mistrzostw Europy w 2012 roku przesłania nam wszystko. Jest jak perła umieszczona na kupie gnoju. Widać ją, błyszczy, lśni i mami, ale jak tylko pada propozycja usunięcia śmierdzącego cokołu natychmiast słyszymy, że nie można, że wszystko się zawali.
Warto sobie przypomnieć, że za pomysłem wspólnej organizacji Euro 2012 przez Polskę i Ukrainę stała pewna taktyka.
Ukraina miała pieniądze, ale nie miała wizerunku. Polska jako sąsiad już należący do Unii Europejskiej i NATO świetnie ten wizerunek poprawiał. Istnieją też domniemania, z pewnością nie oparte na faktach, że przychylny dla obydwu krajów werdykt sprzed roku to efekt lobbingu opartego na sile „gotowego” pieniądza. Paskudne przypuszczenia. Ale jeśli na chwilę, tylko hipotetycznie, przyjmiemy że to możliwe to w jakiej atmosferze przebiegała podobna rozgrywka? Czy aby nie w ATMOSFERZE PRZYZWOLENIA?
Jedno jest pewne. Albo chcemy mieć czystą piłkę i gotowi jesteśmy za ten proces oczyszczania zapłacić choćby i likwidacją na jeden sezon ekstraklasy albo nadal będziemy się przekonywać że kary TAK degradacje NIE . Że młode talenty muszą gdzieś grać, że oni nie winni, że działacze nabroili itd. itd. Perła nadal będzie błyszczeć … na śmierdzącym cokole.
Zapraszamy na bloog Przemysława Babiarza —> przemyslawbabiarz.bloog.pl